Zły urbanizm czyni rodzicielstwo trudniejszym

Samochodocentryzm psuje rodzicielstwo

Miasta zorganizowane głównie pod samochody w anglojęzycznej przestrzeni określa się mianem car-centric. Na polski różnie to się tłumaczy: samochodoza, samochodocentryzm czy autoholizm. Osobiście preferuję środkową opcję.

Infrastruktura samochodowa zajmuje bardzo dużo miejsca, przez co odbiera przestrzeń innym uczestnikom ruchu, co dokładniej tłumaczyłem we wpisie Dlaczego nie lubię miast skupionych na samochodach. Przemieszczanie się inaczej niż samochodem staje się koszmarem. I nie chodzi tylko o ciasnotę oraz hałas. Także o bezpieczeństwo.

A difficult street to walk on, with heavy traffic and narrow sidewalk 18604252080

Samochód to ponad tonowa kupa żelastwa, która w kontakcie z pieszym i rowerzystą stanowi śmiertelne zagrożenie. Dlatego gdy okolica staje się pełna szybko mknących pojazdów, rodzice bardzo boją się puścić dziecko, by samo gdzieś poszło.

Za każdym razem trzeba dziecko zawieść na miejsce. Co odbiera rodzicom czas i energię. Rodzicielstwo zaczyna przypominać pracę szofera.

Zdjęcie przedstawia bardzo szeroką ulicę dla samochodów w USA. Zawiera po 2 pasy w każdą stronę i środkowy pas dwukierunkowy do skrętu w lewo.

Miasto przyjazne pieszym naprawia rodzicielstwo

Aby miasto było dobre dla dzieci, nie wystarczy punktowo umieścić atrakcji (np. placów zabaw). Należy zadbać też o to, by atrakcje były w rozsądnej odległości oraz by można było bezpiecznie do nich dotrzeć.

Po angielsku istnieje termin walkable, który oznacza przestrzeń przyjazną pieszym. W mieście będącym walkable dziecko może funkcjonować samodzielnie niemal wszędzie – na ulicach osiedlowych, w parkach, na placach czy w pobliżu lokalnych usług.

Gdynia_Abrahama_woonerf.jpg

Żeby stworzyć przestrzeń przyjazną pieszym, należy zastosować wyraźny podział na ulice lokalne i przelotowe, a także uniemożliwić szybką jazdą na ulicach lokalnych. Dzięki temu ruch samochodowy będzie bardzo niewielki, a ten istniejący nie stworzy dużego zagrożenia.

W Polsce do końca lat 80. na osiedlach z wielkiej płyty stosowano koncepcję jednostki sąsiedzkiej lub jednostki szkolnej – obszaru zdolnego obsłużyć potrzeby kilkaset rodzin korzystających z jednej szkoły. Droga dziecka do szkoły na takim obszarze nie wymaga przekraczania ani jednej ruchliwej ulicy.

Stargard_Osiedle_Zachod.jpg

MłynówkaKrólewska-OsiedleBronowiceNowe-BronowiceMałe-POL,_Kraków.jpg

Niestety obecnie chaotyczna zabudowa deweloperska zwykle nie dba o podobne udogodnienia, czego skrajnym przykładem są osiedla łanowe – pośrodku niczego i wymagające wszędzie dojazdu samochodem.

Zobacz też

Navbox: urbanistyka

Avatar photo

Piszę na blogach, ponieważ lubię dzielić się wiedzą. Najczęściej poruszam tematy związane z psychologią, socjologią oraz polityką. Mam poglądy zdecydowanie lewicowe. Cenię prywatność.