Kryzys replikacyjny. Dlaczego jedno badanie to mało?
Odkrycie huśtawki emocjonalnej
Badacze Dariusz Doliński i Ryszard Nawrat w latach 90. przeglądali zapisy wspomnień osób przesłuchiwanych w więzieniach państw totalitarnych. Zwrócili uwagę na pewną prawidłowość. Przesłuchujący zazwyczaj próbowali wymusić zeznania za pomocą przemocy werbalnej oraz fizycznej. Jednakże czasem zachowywali się niezwykle łagodnie, niczym dobry kumpel. Więźniowie często pękali właśnie w tym momencie. Dlaczego?
Doliński i Nawrat postawili hipotezę, że ludzie pod wpływem ulgi stają się bardziej podatni na manipulację. Strach powoduje, że jesteśmy pobudzeni i przyjmujemy pozycję obronną. Natomiast podczas ulgi czujemy, że możemy się rozluźnić – przez co tracimy czujność. Określili to mianem huśtawki emocjonalnej.
Aby to sprawdzić, badacze przygotowali eksperyment na ruchliwej ulicy, gdzie piesi często przechodzą w niedozwolonym miejscu. Gdy taki pieszy zbliżał się do ulicy, słyszał za sobą gwizdek, co zazwyczaj wywoływało nerwowe rozglądanie się za policjantem. W rzeczywistości gwizdał Doliński lub Nawrat. Jednak zamiast policjanta pojawiała się młoda dziewczyna, która prosiła o wypełnienie kwestionariusza (co za ulga!). Wyświadczyć przysługę zgodziło się 59% zaczepionych.
Gdy młoda dziewczyna zaczepiała nielegalne przechodzących, ale bez odgłosu gwizdka, zgodziło się tylko 46%. Zaś gdy prosiła idących wzdłuż chodnika, czyli postępujących wedle przepisów, zgodziło się 41%.
Wyniki sugerowały, że coś jest na rzeczy. Po doświadczeniu ulgi przypadkowi przechodnie byli bardziej skłonni spełnić prośbę, chociaż wypełnianie papierów „w powietrzu” nie należy do przyjemnych. Z kolei przy braku upomnienia nie było dużej różnicy między łamiącymi zasady i nie łamiącymi zasad. Czyli czynnikiem decydującym faktycznie mogła być ulga.
Niektórzy w tym miejscu pewnie by się zatrzymali. Mamy to! Wiemy, że ulga zwiększa podatność na manipulację! Jednak Doliński i Nawrat byli bardziej dociekliwi.
Dociekanie prawdy
Badacze zdali sobie sprawę, że nie było jasnego sygnału przeminięcia zagrożenia. Przechodnie mogli zauważyć brak policjanta dopiero w trakcie rozmowy albo po niej. Dlatego Doliński i Nawrat postanowili przeprowadzić drugi eksperyment, w którym sytuacja będzie jasna.
Tym razem celem stali się nielegalnie parkujący kierowcy. Za wycieraczką samochodu umieszczano kartkę wyglądającą jak mandat. Gdy kierowca ją wyjął i odwrócił, mógł zobaczyć, że to reklama nieistniejącego środka na porost włosów (co za ulga!). Dopiero teraz podchodziła dziewczyna z kwestionariuszem.
Dla kontekstu dodam, że w Polsce lat. 90 umieszczanie reklam w samochodach było powszechne. Wystarczyło zaparkować w centrum większego miasta, by po powrocie zastać ulotkę za wycieraczką.
Jak więc wyglądały wyniki? Wśród kierowców, którzy zastali kartkę za wycieraczką i ją odwrócili, aż 62% zgodziło się wypełnić kwestionariusz. Przy braku kartki zgodziło się tylko 36%. Widać więc, że gdy badacze poprawili pewność pojawienia się ulgi, różnica jedynie wzrosła. Dobry znak! Ale to nie koniec.
Pojawiła się kolejna wątpliwość. A może uległość zwiększa sam strach? Aby wykluczyć to wyjaśnienie, przeprowadzono trzeci eksperyment, w którym część nielegalnie parkujących kierowców dostała ulotkę z poprzedniego badania (strach i ulga), a część dostała wezwanie na policję w celu złożenia wyjaśnień (strach bez ulgi). Wśród kierowców pod wpływem ulgi ponownie 62% spełniło prośbę młodej dziewczyny. Wśród nastraszonych fałszywym wezwaniem zgodziło się tylko 8%.
Więcej to lepiej
Dociekania Dolińskiego i Nawrata zawierały jeszcze więcej eksperymentów, ale pewnie rozumiesz już, o co chodzi. Jedno badanie to mało. Potrzebujemy replikacji, czyli powtórzenia wyniku w kolejnych pracach.
Czasami spróbujemy niemal skopiować pierwotne badanie, by sprawdzić, czy wynik się potwierdzi. Może przecież być tak, że otrzymany rezultat jest czystym przypadkiem. Na przykład trafiło się, że w grupie słyszącej gwizdek byli sami ugodowcy, którym trudno odmówić, a w grupie bez gwizdka sami asertywni. Gdy różni naukowcy powtórzą ten sam eksperyment, zwiększymy pewność, że teza jest prawdziwa.
A czasem wprowadzimy zmiany, żeby sprawdzić, czy teza obroni się w innych warunkach. Jeżeli ulga zwiększa podatność na manipulację, powinniśmy to zobaczyć w różnych badaniach z odmienną procedurą. W innym razie musielibyśmy dodawać, że ulga działa wyłącznie w bardzo specyficznych warunkach. W dodatku gdy zaobserwujemy jakąś właściwość, często da się ją wyjaśnić w inny sposób. Odmienny eksperyment pomoże rozstrzygnąć wątpliwości.
Dzięki temu możemy z większą pewnością przyjąć huśtawkę emocjonalną jako faktyczne zjawisko psychologiczne.
Kryzys replikacyjny
W przeszłości psychologia zbyt szybko zadowalała się jednym eksperymentem, na którego podstawie wyciągano szerokie wnioski. Po kilku dekadach takiej lekkomyślności problem eksplodował po roku 2010 i został nazwany kryzysem replikacyjnym.
Gdy naukowcy próbowali zreplikować wyniki kultowych badań, często nie byli w stanie. Wychodziło im, że zjawisko uczone w podręcznikach do psychologii, wcale nie zachodzi. Więcej o tym pisał choćby Tomasz Witkowski dla magazynu Polityka w artykule: Co wyszło z powtórki słynnych eksperymentów psychologicznych
Obecnie psychologia akademicka stała się ostrożniejsza i buduje wiedzę przede wszystkim w oparciu o całe projekty badawcze. Trochę głupio, że dopiero teraz, ale lepiej późno niż wcale.
Literatura
- Wojcieszke B., Grzyb T. (2026) Psychologia społeczna


